Off-season się kończy. Wchodzimy w okres startowy – prawda o formie, celach i „głębokiej wodzie”

Cześć, mam do Ciebie sprawę.

Jeśli to czytasz, to znaczy, że off-season właśnie dobiega końca albo już się skończył.

A to oznacza jedno – wchodzimy w okres startowy.

Przed nami:

  • starty kontrolne,
  • ligi,
  • gale zawodowe,
  • Mistrzostwa Polski,
  • kwalifikacje,
  • turnieje w całym kraju,
  • a u mnie z zawodnikami – budowanie formy pod Mistrzostwa Europy w tym roku.

 

I teraz powiem Ci coś bardzo ważnego, prosto z doświadczenia:

To jest moment, w którym jedni zrobią największy progres w sezonie, a drudzy… się rozsypią.

Nie dlatego, że są słabsi fizycznie.

Tylko dlatego, że nie są gotowi mentalnie i systemowo na to, co za chwilę się zacznie.

 


 

Okres startowy to nie „więcej treningu” – to inny trening

Wiele osób myśli:

„No dobra, off-season był na bazę, teraz to już tylko docisnąć, zap…ć i jakoś poleci”.

Nie.

Okres startowy to zupełnie inna gra.

To nie jest:

  • dokładanie objętości
  • dorzucanie kolejnych jednostek na zmęczeniu
  • robienie wszystkiego naraz

To jest:

  • precyzja
  • selekcja bodźców
  • zarządzanie zmęczeniem
  • wchodzenie w intensywność, ale z głową
  • dopasowanie treningu pod starty, a nie „bo plan mówi”

W tym okresie:

  • pojawia się więcej sparingów,
  • więcej walk „na ostro”,
  • więcej stresu startowego,
  • więcej bodźców neurologicznych,
  • większe obciążenie układu nerwowego.

 

I jeśli nie masz planu – to ten okres Cię zmieli.

 


 

Cele – bez tego nie zbudujesz formy szczytowej

 

Mam nadzieję, że masz konkretny cel.

Nie: „chcę być w formie”,

tylko:

start, data, turniej, liga, gala, mistrzostwa.

Bo prawda jest brutalna:

  • bez celu nie da się zrobić formy szczytowej.
  • Forma sportowa nie rośnie „na stałe”.
  • Forma jest budowana pod konkretny moment w czasie.

Dlatego ja z zawodnikami:

  • robimy starty ligowe,
  • potem walki zawodowe,
  • turnieje kontrolne,
  • i wszystko to układamy pod jeden główny cel – szczyt formy na najważniejsze zawody.

 

Bez tego:

  • albo jesteś w formie za wcześnie i wypalasz się przed głównym startem,
  • albo jesteś „wiecznie w treningu” i nigdy nie wchodzisz w topową dyspozycję.

 

 


 

Głęboka woda – czyli prawdziwy test zawodnika

Teraz wchodzimy na głęboką wodę.

Więcej sparingów.

Więcej walk.

Więcej presji.

Więcej porównań do innych.

Więcej stresu przed startem.

I tutaj wychodzą:

  • braki kondycyjne,
  • braki mentalne,
  • brak regeneracji,
  • brak planu tygodnia,
  • brak kontroli zmęczenia.

 

Bardzo często widzę:

zawodnik jest „mocny na treningach”,

a potem przychodzi start i nagle:

  • nogi ciężkie,
  • ręce puste,
  • głowa nie dowozi,
  • tętno wystrzela po pierwszej rundzie.

 

To nie jest pech.

To jest złe przygotowanie pod okres startowy.

 


 

To nie tylko dla zawodników – też dla tych, którzy trenują z nimi

Piszę to też do Ciebie, jeśli:

  • trenujesz rekreacyjnie,
  • jesteś w klubie,
  • trenujesz razem z zawodnikami,
  • kibicujesz im,
  • ciągnie Cię klimat sportu walki.

Ten okres dotyka całej sali.

Atmosfera się zmienia.

Treningi są ostrzejsze.

Tempo idzie w górę.

Presja w powietrzu jest większa.

I to jest zajebiste –

bo właśnie teraz rodzi się charakter sportowy.

Ale pod jednym warunkiem:

że wiesz, po co to robisz.

 


 

Najczęstsze błędy w okresie startowym (które widzę co roku)

1. Za dużo wszystkiego

Siła + kondycja + sparingi + technika + interwały + bieganie = przemęczenie

2. Brak regeneracji

Brak snu, brak rolowania, brak oddechu, brak wyciszenia – a potem zdziwienie, że forma siada

3. Brak planu tygodnia

Każdy tydzień wygląda inaczej, zero kontroli obciążeń

4. Brak kontroli intensywności

Każdy trening „na 100%” = szybkie wypalenie

5. Brak głównego celu

„Startuję gdzie popadnie” = brak szczytu formy

 


 

Jak powinieneś myśleć w tym okresie?

Zadaj sobie 5 prostych pytań:

  • Na jakie zawody buduję szczyt formy?
  • Ile mam jeszcze czasu do głównego startu?
  • Co jest teraz ważniejsze: objętość czy intensywność?
  • Jak wygląda moja regeneracja (sen, jedzenie, wyciszenie)?
  • Czy mój trening mnie rozwija czy już mnie niszczy?

Jeśli nie potrafisz na to odpowiedzieć –

to trenujesz „na ślepo”.

 


 

Na koniec – krótko i szczerze

Okres startowy to moment prawdy.

Tu już nie wygrywa ten, kto „najwięcej trenuje”,

tylko ten, kto najmądrzej trenuje.

Ja ze swoimi zawodnikami wchodzę teraz w serię startów, lig, gal i turniejów.

Robimy to po to, żeby na najważniejszych zawodach w sezonie być:

  • szybsi,
  • mocniejsi,
  • pewniejsi siebie,
  • gotowi fizycznie i mentalnie.

 

Mam nadzieję, że Ty też masz swój cel.

Bo bez celu – nawet najlepszy plan treningowy nie ma sensu.

Jeśli chcesz budować formę świadomie,

a nie „na pałę”,

to ten okres jest momentem, w którym albo zrobisz krok do przodu, albo staniesz w miejscu.

I trzymam kciuki, żebyś wszedł na tę głęboką wodę przygotowany.